czwartek, 31 marca 2011

LOOP'11


Jak już polska tradycja nakazuje pierwszym startem w nowym roku był Loop, który obył się 19 marca na basenie w Zabierzowie.
             Niestety obowiązki związane ze studiami i pracą spowodowały, że tym razem skład naszego klubu na zawody w Zabierzowie był mocno okrojony. Piotrek miał uczelnie, Kormi miał kurs w Zakopanem a Młody zmagał się z zapaleniem płuc. Długo zastanawialiśmy się z Czadzikiem, czy w ogóle jest sens wziąć udział w zawodach. Nasze wątpliwości potęgował „spory niedosyt” związany z ilością przebytych treningów na basenie. Mówiąc krótko mało tego było…
W poniedziałek 14 marca stwierdziliśmy, że może jednak warto pojechać…
  W sobotę 19 marca po tradycyjnej bułce z jogurtem i bananem wbiliśmy się na basen i Czadzik od razu poszedł na trening. Ja jak zwykle bawiłem się przez godzinę z linkami od oparcia w moim All Starze, bo znając moje szczęście stare linki pękłyby podczas przejazdu i to pewnie w finale. Na szczęście pomógł mi Czesław. Gdyby nie on to pewnie nie zdążyłbym na trening, bo samemu szło mi strasznie opornie.
 W eliminacjach Czadzik zajął 7 miejsce i uplasował się zaraz za Lesiem. Jak na te kilka treningów, które Michał wykonał na basenie, to poszło mu całkiem nieźle. Moim pomysłem na te zawody było łączenie najwyżej punktowanych figur, ale po tym jak zobaczyłem wyniki eliminacji, to dałem sobie spokój z takimi połączeniami jak sc cartwheel do tricky woo do mc nasty do Phonics Monkey, czy splitwheel do phonics Monkey. 
            W finale Postanowiłem pokazać raczej standardowe połączenia i skupić się nad wysokością i dokładnością figur, co okazało się dobrą decyzją. Ostatecznie zająłem 1 miejsce wyprzedzając Żółwia o 110 pkt.  Po ogłoszeniu wyników zaczęła się impreza…After Party było przednie, wszyscy świetnie się bawili. W niedziele popołudniu skończył się czas na imprezę a przyszedł czas na powrót do domu.

CYCU

Linki do artykułów:





Halowy Mistrz Polski


środa, 2 lutego 2011

Phoenix Monkey w jackuzi… Przy – 5 stopniach…:p


    W Niedzielę 16 i 23 stycznia nasze dwa klubowe przypały: Cycu i Czadzik zaliczyły krótkie sesyjki na Kamiennej i w „Jackuzi”. Co by dużo nie mówić paluszki marzły…

    Niestety spóźniliśmy się na najfajniejszą wodę. W sobotę 15 stycznia wodowskazy na Kamiennej wskazywały nawet 155 cm. Zarówno górny jak i dolny odcinek wyglądał świetnie, no ale w bagażniku niestety zamiast kajaka tym razem miałem parapet…
Zgadaliśmy się z Czadzikiem na następny dzień rano.
W niedziele około godziny 10:00 wyjechaliśmy spod domu Czadzika do Szklarskiej Poręby i tak gdzieś o 10:45 już zaczynaliśmy marznąć na wodzie. Standardowo najpierw spłynęliśmy dolny odcinek spod straganów do hotelu las. Nie było nam jakoś specjalnie ciepło, wiec Anuś z Lidzią szybko zawiozły nas do Szklarskiej na start górnego etapu. Górny odcinek płynęło się trochę gorzej niż dolny, ale dzięki temu można było wykorzystać wystające kamienie do rockspinów :p  W kiblu zaliczyłem mały spontan z kamyczkiem, ale najgorsze nie było to że walnąłem głową, tylko to że miałem ją przez dłuższą chwilę pod wodą... Przed progiem koło muzeum energetyki stwierdziliśmy z Czadzikiem, że kończymy pływanko, bo kamienie zaraz za progiem wystawały dość gęsto i nie chciało już się nam po nich tłuc.

    W niedzielę 23 stycznia Czadzik, Prezes i Ja wzięliśmy udział w uroczystościach związanych z oficjalnym otwarciem nowej kolei linowej na Szrenicę. Pokaz przy pomocy Szkoły Górskiej „WYRYPA” przeprowadziliśmy na stawie zaraz obok dolnej stacji wyciągów krzesełkowych. Jackuzi, czyli wspomniany już przeze mnie staw nie zamarza, wiec nie musieliśmy wycinać sobie wcześniej przerębla :p Tyle dobrze! No ale wody raczej tam nie grzeją, tylko napowietrzają, co daje efekt jackuzi, tylko takiego zimnego…
Walczyliśmy dzielnie i pomimo przymarzających do wiosła palców pobawiliśmy się troszkę pokazując figury tj: Phoenix Money, Mc Nasty, Tricky Woo i inne zgromadzonym wokół stawu narciarzom i turystom. Prezes komentował nasze „przewrotki, podskoki i wywrotki”, jak to nazwali napotkani przeze mnie narciarze,  przybliżając zgromadzonym wokół jackuzi na czym polega nasza pasja, jak wyglądają zawody no i za co przyznawane są punkty we freestyle’u. Co prawda było – 5 stopni i wokół było dużo śniegu, ale nie pływało się aż tak źle, tylko paluszki troszkę marzły…

CYCU 

Zdjęcia od Lidzi:

























wtorek, 28 września 2010

Jeziorsko Wave!

Po praktycznie dwu miesięcznej przerwie w pływaniu (głównie spowodowanej pracą) przyszedł czas, żeby odrobić zaległości w treningu. Playspot pod zaporą w Siedlątkowie (koło Jeziorska) jest jak do tej pory najlepszym na jakim miałem przyjemność pływać w Polsce. Aktualnie panuje tam dosyć duży poziom wody i odwój przerodził się w coś co bardziej przypomina falę. Odbyliśmy tam trzy sesje w składzie: Michał, Marcin Matecki i Czosnek (z klubu Pantarei). Był to czas, żeby przypomnieć sobie po tak długiej przerwie wszystkie figury ale także, żeby przetestować nowe kajaki - Pyranha Molan. Pogoda była świetna, świeciło słońce i było całkiem ciepło. Od następnego tygodnia wracamy na uczelnie lecz z pewnością będziemy wykorzystywać każdą wolną chwile na pływanie.

Michał

Oto kilka zdjęć autorstwa Lidzi:

poniedziałek, 2 sierpnia 2010

Sopotnice'10

W ubiegły weekend w Sopotnicach odbyły się kolejne zawody z cyklu CNAWR Rodeo Tour. Tamtejszy odwój jest bardzo specyficzny, znajduje się w basenie przeciwpożarowym a napędzają go dwa silniki diesel'a. Co roku spot różni się nieco od siebie, w tym był bardzo wymagający. Na zawody przyjechała czołówka zawodników z Czech i Słowacji, nie zabrakło też reprezentantów Polski. Polski team tworzyliśmy w składzie Marcin Marchowski, Michał Wrzal, Bartosz Czauderna(KKK Kraków). Od początku w kategorii K1M było dwóch faworytów: Peter Csonka - obecny Mistrz Europy i Jan Spindler - organizator zawodów. Ostatecznie wygrał Jan Spindler przed Peterem Csonka i Stepanem Vohradskim. Jeśli chodzi o nas to było nie najgorzej, ja zajełęm 15 miejsce w kategorii K1M i 6 w C1, Marcin był 22 w K1M, Bartosz wypadł najlepiej i skończył na 7 miejscu. Mimo tego że odwój nam nie pod pasował i start nie był udany bawiliśmy się świetnie, a o to w tym wszystkim chodzi!



Michał

poniedziałek, 26 lipca 2010

"Pierwszy"

Witajcie!
jest to pierwszy post na naszym blogu, będziecie mogli tu znaleźć relacje z wyjazdów treningowych, zawodów i wiele więcej! Tytuł "Pierwszy" nie odnosi się jedynie do tego że to pierwszy post ale też do tego o czym będzie. W ubiegłą sobotę ja (czadzik) i Tomek postanowiliśmy coś popływać, obfite opady deszczu spowodowały nagły wzrost poziomu wody w rzekach. Pierwsza myślą była Kamienna lecz stwierdziliśmy, że zrobimy coś innego i wybraliśmy sie na rzekę o nazwie Podgórna. Z tego co nam wiadomo nikt jej do tej pory nie spływał więc stanowiło to dla nas pewnego rodzaju wyzwanie. Na miejsce dojechaliśmy ok. 18, po wstępnych oględzinach wyznaczylismy odcinek, który będziemy spływać (takie WW 3+). Na odcinku tym było kilka fajnych zjazdów i przewyższeń, a mniej więcej w połowie ok. 3 m slap, który dostarczył nam najwięcej zabawy. Spływaliśmy go kilkukrotnie robiąc oldschoolowe tricki takie jak freewheel. Po pierwszym spłynięciu owego odcina poczuliśmy chęć na mocniejsze wrażenia i pojechaliśmy 3km wyżej gdzie znajduje się Wodospad Podgórnej. Po dokładnej analizie stwierdziliśmy że przy tym stanie wody spływanie go jest zbyt niebezpieczne ( w szczególności, ze mieliśmy do dyspozycji tylko nasze rodeówki) lecz tematu nie zamknęliśmy i powrócimy tam kiedy stan wody będzie wyższy. Niedługo będziecie mogli zobaczyć krótki filmik z naszej "wyprawy". W następny weekend odbywają się freestyle'owe zawody w Sopotnicach, wraz z Marcinem Marchowskim wybieramy się tam reprezentować nasz klub.




















do zobaczenia Michał